Witam was.
W związku z faktem, że dziś będziemy obchodzić Nowy Rok stwierdziłam, że przyda się nam parę przydatnych zwrotów, no bo nikt nie co i kiedy może mu się przydać :D
A więc co z tymi życzeniami?
Po koreańsku:
Szczęśliwego nowego roku brzmi - 새해 복 많이 받으세요 (seahae bok man i bad eu se yo) Na polski tłumaczy się to dokładnie "Proszę zostań szczęśliwy również w nadchodzącym roku"
Również możemy użyć innych zwrotów takich jak:
- 새해에는 좋은 일만 가득하시길 바랍니다! (seaheaeneun joeun ilman gadeukhasigil barapnida)
co znaczy "Mam nadzieje, że Nowy Rok będzie dla ciebie pełen dobrych rzeczy"
- 하시는 일마다 다 잘 되시길 바랍니다! (hasineun ilmada da jal doesigil barapnida)
co znaczy "Mam nadzieję, że wszystko co będziesz robił, będzie szło dobrze"
Mam nadzieję, że przydadzą się wam te zwroty i życzę wam 새해 복 많이 받으세요! ^^
środa, 31 grudnia 2014
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Od czego zacząć?
Jak mniemam nie jednemu k-popowcowi przyszło kiedyś na myśl by zacząć uczyć się Koreańskiego.
Sama pamiętam jak pół roku po tym jak dowiedziałam się, co to to tak w ogóle jest k-pop, zapragnęłam uczyć się koreańskiego. Oczywiście pełna ekscytacji powędrowałam do kochanego empiku, w poszukiwaniu książki do nauki. Nie mogłam wróciłam z tam tond do domu z pustymi rękoma, w końcu musiała mieć tą książkę. Gdy już rozpakowałam ją na spokojnie z folijki i otworzyłam na pierwszych stronach, odczułam solidne - BAAAAAAM!! Okazało się, że nauka Koreańskiego w cale nie jest taka prosta jak by się wydawało. Książka zawierała tak skomplikowane formułki gramatyczne, że każdy człowiek miałby z nimi problem. Pomijając już ten fakt. Gdy ma się już jakiś dostęp do materiału, nagle do głowy przychodzą myśli... "Super mam książkę, internet, ale od czego ja mam w ogóle zacząć?"
No właśnie? Od czego? W końsku język koreański składa się z trzech rzeczy lub czterech... koreańskich liter, gramatyki, słówek i również z wymowy.
I tak teraz, gdy mamy przejść do wyboru od czego zaczniemy pojawia się kłopot. Mi dojście do systemu nauki, w którym poczuję, że idę w dobrą stronę zajęło pół roku, lub nawet więcej.
Zaczęłam zupełnie inaczej od ludzi, których znam i też uczą się koreańskiego. Oni zaczynali od słówek i z tym razem wymowy lub gramatyki. Ja natomiast zajęłam się nauką liter. Nie jednokrotnie usłyszałam w tedy zdania typu "Ja uczę się słówek, żeby mówić. To jest ważniejsze od pisania i znajomości liter, tym zajmę się później" Dobra ja nic do tego nie mam, każdy ma swój sposób i ja mam swój. Ale po jakimś czasie zauważyłam znaczne efekty swoich działań, w trakcie nauki poznałam i poznaję wiele ciekawych ludzi mówiących jak nauczyli się języka i dzięki temu zbudowałam swój model nauki.
Zaznajomienie się z literami, nie jest w cale takie straszne, koreański ma bowiem jakoś tak ok. 40 znaków.. to może wydawać się dużo, ale tak na prawdę można powiedzieć że jest ich 28 to mniej niż w naszym alfabecie, a co z resztą? Reszta to po prostu połączenie samogłosek w jedną, co już znając podstawowe samogłoski można ogarnąć w jeden dzień.
Dobra przejdźmy dalej gdy nauczymy się tych liter, możemy zacząć czytać. Na początku powoli, no bo kto by tu od razu miał wyrzucać pełne zdania, gdy dopiero nauczył się liter. Z każdym dniem staje się to łatwiejsze. Żeby ulepszyć nasze powolne czytanie, można korzystać z translatora który pokaże nam jak powinniśmy to wymawiać. Gdy już stwierdzimy, że w miarę rozumiemy czytanie i przychodzi nam to łatwiej, jesteśmy gotowi przejść na wyższy poziom. A więc, czy kiedykolwiek próbowaliście zaśpiewać piosenkę z swoim idolem? Na pewno i pewnie nie szło wam to za dobrze.. :( No ale teraz gdy umie się już troszeczkę czytać, można zająć się czytaniem piosenek i nie, nie tymi łacińskimi literami, tylko hangulem.
Jest to świetna metoda uczenia się czytać, sama ją stosuję i ją uwielbiam, no bo kto by się nie cieszył, że wreszcie może śpiewać z swoim biasem <3
Ja na początku zaczynałam od wolnych piosenek, takich jak Miracle in December - EXO jest to dość wolne i daje możliwość pomyślenia jak poprawnie przeczytać, a w trakcie śpiewania wszystko wyjdzie. I tak o to można przechodzić z wolnych piosenek na ekspresowe i być mistrzem czytania .
Z mojej perspektywy jest to lepszy sposób, ponieważ gdy już umiemy czytać to dzięki piosenkom nieświadomie poznajemy słówka i gramatykę. Gdy nauczymy się liter i wymowy, podczas nauki słówek będziemy mogli być prawie pewni, że wymawiamy dane słowo dobrze (warto sprawdzać na translatorze).
No i tak gdy pośpiewamy sobie piosenki, podczas nauki słówek nie raz na pewno przyjdą nam myśli "hej, ale ja to słówko skądś kojarzę" I tak nagle możemy się dowiedzieć, że SNSD gdzieś tam śpiewa o kwiatkach, a BTS rapuje o królikach, nie no to jeszcze nie jest potwierdzone haha ^^ ale dajmy taki przykład.
Dobrą metodą na uczenie się słówek jest chodzenie po mieście, sklepach i po prostu patrzenie na daną rzecz i nazywanie i po koreańsku np: gdy jesteśmy w sklepie typu Carrefoure, idźmy np na dział z warzywami i owocami i nazywajmy wszystko po kolei: marchewka, pomidor, banan itd, ale po koreański oczywiście.
Tę metodę poleciła mi moja znajoma i moim zdaniem jest genialna, w sumie z każdym językiem można by było w ten sposób robić :)
No i na koniec gramatyka. I to jest błąd rzeczowy w mojej książce do koreańskiego. Nie da się nauczyć gramatyki bez znajomości chociaż kilku słówek. No wybaczcie ja bym nie mogła uczyć się, że "Kwiatek jest różowy" bez znajomości słowa kwiatek i różowy. Czemu? Bo w języku koreańskim stosuję się wiele końcówek, skrótów, "ucinania" słów i tego typu podobnych działań, dajmy np:
czasownik - szorować, jego słownikowa wersja brzmi 닦다 (takkta) - jest to forma bezokolicznikowa, a więc aby utworzyć z niej zdanie trzeba coś zmienić.
-I tak gdy chcemy utworzyć zdanie honoryfikatywne, uprzejme (stosowane do ludzi wyższej rangiz) skracamy do formy: 닦 (takk) i doklejamy końcówkę 습니다 (sumnida) i wychodzi 닦습니다 (takksumnida)
-lub gdy chcemy utworzyć zdanie niehonoryfikatywne, uprzejme (do osób w naszym wieku) zmieniamy na formę 닦아 (takka) i doklejamy 요 (yo) czyli wychodzi 닦아요 (takkayo)
I dlatego dla mnie najlepszym sposobem jest zostawienie gramatyki na koniec, gdy już ogarniemy co nieco słówek.
Chciałam wam przedstawić swoją metodę uczenia, bo wiem, że wielu ludzi przymierza się do nauki koreańskiego, ale nie wie od czego zacząć, a więc może spodoba się wam ten sposób.
Sama pamiętam jak pół roku po tym jak dowiedziałam się, co to to tak w ogóle jest k-pop, zapragnęłam uczyć się koreańskiego. Oczywiście pełna ekscytacji powędrowałam do kochanego empiku, w poszukiwaniu książki do nauki. Nie mogłam wróciłam z tam tond do domu z pustymi rękoma, w końcu musiała mieć tą książkę. Gdy już rozpakowałam ją na spokojnie z folijki i otworzyłam na pierwszych stronach, odczułam solidne - BAAAAAAM!! Okazało się, że nauka Koreańskiego w cale nie jest taka prosta jak by się wydawało. Książka zawierała tak skomplikowane formułki gramatyczne, że każdy człowiek miałby z nimi problem. Pomijając już ten fakt. Gdy ma się już jakiś dostęp do materiału, nagle do głowy przychodzą myśli... "Super mam książkę, internet, ale od czego ja mam w ogóle zacząć?"
No właśnie? Od czego? W końsku język koreański składa się z trzech rzeczy lub czterech... koreańskich liter, gramatyki, słówek i również z wymowy.
I tak teraz, gdy mamy przejść do wyboru od czego zaczniemy pojawia się kłopot. Mi dojście do systemu nauki, w którym poczuję, że idę w dobrą stronę zajęło pół roku, lub nawet więcej.
Zaczęłam zupełnie inaczej od ludzi, których znam i też uczą się koreańskiego. Oni zaczynali od słówek i z tym razem wymowy lub gramatyki. Ja natomiast zajęłam się nauką liter. Nie jednokrotnie usłyszałam w tedy zdania typu "Ja uczę się słówek, żeby mówić. To jest ważniejsze od pisania i znajomości liter, tym zajmę się później" Dobra ja nic do tego nie mam, każdy ma swój sposób i ja mam swój. Ale po jakimś czasie zauważyłam znaczne efekty swoich działań, w trakcie nauki poznałam i poznaję wiele ciekawych ludzi mówiących jak nauczyli się języka i dzięki temu zbudowałam swój model nauki.
Zaznajomienie się z literami, nie jest w cale takie straszne, koreański ma bowiem jakoś tak ok. 40 znaków.. to może wydawać się dużo, ale tak na prawdę można powiedzieć że jest ich 28 to mniej niż w naszym alfabecie, a co z resztą? Reszta to po prostu połączenie samogłosek w jedną, co już znając podstawowe samogłoski można ogarnąć w jeden dzień.
Dobra przejdźmy dalej gdy nauczymy się tych liter, możemy zacząć czytać. Na początku powoli, no bo kto by tu od razu miał wyrzucać pełne zdania, gdy dopiero nauczył się liter. Z każdym dniem staje się to łatwiejsze. Żeby ulepszyć nasze powolne czytanie, można korzystać z translatora który pokaże nam jak powinniśmy to wymawiać. Gdy już stwierdzimy, że w miarę rozumiemy czytanie i przychodzi nam to łatwiej, jesteśmy gotowi przejść na wyższy poziom. A więc, czy kiedykolwiek próbowaliście zaśpiewać piosenkę z swoim idolem? Na pewno i pewnie nie szło wam to za dobrze.. :( No ale teraz gdy umie się już troszeczkę czytać, można zająć się czytaniem piosenek i nie, nie tymi łacińskimi literami, tylko hangulem.
Jest to świetna metoda uczenia się czytać, sama ją stosuję i ją uwielbiam, no bo kto by się nie cieszył, że wreszcie może śpiewać z swoim biasem <3
Ja na początku zaczynałam od wolnych piosenek, takich jak Miracle in December - EXO jest to dość wolne i daje możliwość pomyślenia jak poprawnie przeczytać, a w trakcie śpiewania wszystko wyjdzie. I tak o to można przechodzić z wolnych piosenek na ekspresowe i być mistrzem czytania .
Z mojej perspektywy jest to lepszy sposób, ponieważ gdy już umiemy czytać to dzięki piosenkom nieświadomie poznajemy słówka i gramatykę. Gdy nauczymy się liter i wymowy, podczas nauki słówek będziemy mogli być prawie pewni, że wymawiamy dane słowo dobrze (warto sprawdzać na translatorze).
No i tak gdy pośpiewamy sobie piosenki, podczas nauki słówek nie raz na pewno przyjdą nam myśli "hej, ale ja to słówko skądś kojarzę" I tak nagle możemy się dowiedzieć, że SNSD gdzieś tam śpiewa o kwiatkach, a BTS rapuje o królikach, nie no to jeszcze nie jest potwierdzone haha ^^ ale dajmy taki przykład.
Dobrą metodą na uczenie się słówek jest chodzenie po mieście, sklepach i po prostu patrzenie na daną rzecz i nazywanie i po koreańsku np: gdy jesteśmy w sklepie typu Carrefoure, idźmy np na dział z warzywami i owocami i nazywajmy wszystko po kolei: marchewka, pomidor, banan itd, ale po koreański oczywiście.
Tę metodę poleciła mi moja znajoma i moim zdaniem jest genialna, w sumie z każdym językiem można by było w ten sposób robić :)
No i na koniec gramatyka. I to jest błąd rzeczowy w mojej książce do koreańskiego. Nie da się nauczyć gramatyki bez znajomości chociaż kilku słówek. No wybaczcie ja bym nie mogła uczyć się, że "Kwiatek jest różowy" bez znajomości słowa kwiatek i różowy. Czemu? Bo w języku koreańskim stosuję się wiele końcówek, skrótów, "ucinania" słów i tego typu podobnych działań, dajmy np:
czasownik - szorować, jego słownikowa wersja brzmi 닦다 (takkta) - jest to forma bezokolicznikowa, a więc aby utworzyć z niej zdanie trzeba coś zmienić.
-I tak gdy chcemy utworzyć zdanie honoryfikatywne, uprzejme (stosowane do ludzi wyższej rangiz) skracamy do formy: 닦 (takk) i doklejamy końcówkę 습니다 (sumnida) i wychodzi 닦습니다 (takksumnida)
-lub gdy chcemy utworzyć zdanie niehonoryfikatywne, uprzejme (do osób w naszym wieku) zmieniamy na formę 닦아 (takka) i doklejamy 요 (yo) czyli wychodzi 닦아요 (takkayo)
I dlatego dla mnie najlepszym sposobem jest zostawienie gramatyki na koniec, gdy już ogarniemy co nieco słówek.
Chciałam wam przedstawić swoją metodę uczenia, bo wiem, że wielu ludzi przymierza się do nauki koreańskiego, ale nie wie od czego zacząć, a więc może spodoba się wam ten sposób.
Koreańskimi ulicami - Gangnam
I tym postem chciałabym otworzyć serie poniedziałkowych filmików.
Aby lepiej wczuć się w klimat kraju naszych idoli, postanowiłam zrobić poniedziałkową serie filmików przedstawiających Koreańskie ulice. W ten sposób w każdy poniedziałek będziemy mogli poczuć się jakbyśmy przechadzali się jedną z nich. Mam nadzieję, że się wam to spodoba, a więc zaczynajmy!
Na dziś jak mniemam dobrze wszystkim znana ulica: Gangnam! ^^
Aby lepiej wczuć się w klimat kraju naszych idoli, postanowiłam zrobić poniedziałkową serie filmików przedstawiających Koreańskie ulice. W ten sposób w każdy poniedziałek będziemy mogli poczuć się jakbyśmy przechadzali się jedną z nich. Mam nadzieję, że się wam to spodoba, a więc zaczynajmy!
Na dziś jak mniemam dobrze wszystkim znana ulica: Gangnam! ^^
Pierwsze co nasuwa mi się na myśl, po obejrzeniu tego filmiku, to fakt, że tak na prawdę nie wszyscy Koreańczycy są tacy szczupli, jak nam to się wydaję. A wy co sądzicie?
O co chodzi z tym wiekiem?
Hejoo!
Dzisiaj zajmiemy się sprawą koreańskiego wieku. Na wielu portalach wyjaśniane są trudne do zrozumienia formułki, przynajmniej dla mnie. Wszystko brzmi tak skomplikowanie, aż się odechciewa, a szkoda bo tak właśnie nie jest. Zirytowana tym faktem poprosiłam znajomego mi Koreańczyka by wyjaśnił mi te zawiłości i o to co mi powiedział, a nawet przedstawił na schemacie.
W Korei nie jest ważne w którym miesiącu i dniu się urodziłeś (tak jak w Polsce). Ważny jest jedynie rok urodzenia. I tak więc nasz wiek obliczamy w następujący sposób:
Obecny rok - Rok naszego urodzenia + 1 = Nasz koreański wiek
np.:
- Ejj mała, a ty nie jesteś za mała na alkohol?
No właśnie skoro już o wieku mowa. W Korei Południowej, tak jak w wszystkich innych krajach, obowiązuje granica wieku od której legalnie można spożywać alkohol, ale tutaj też to wygląda nieco inaczej.
W Korei nie można użyć sformułowania typu " O skończę 18 i będę mógł zacząć pić legalnie" nie! W Korei mówi się tylko o roku od którego można zacząć pić, czyli poprawne zdanie brzmiało by "O kiedy rozpocznie się ....... rok, będę mógł pić legalnie" a więc alkohol można spożywać od 1 Stycznia roku, w którym kończy się 19 lat, ale tu jest mały haczyk. Wiek co do picia alkoholu oblicza się w inny sposób.
A więc wygląda to tak:
Nasza data urodzenia + 19 = Rok, w którym od 1 Stycznia będziemy mogli pić legalnie
np.:
I co o tym myślicie? Mam nadzieje, że moje próby wyjaśnienia tych zawiłych obliczeń rozjaśniły trochę pogląd na sprawę i teraz będziecie mogli cieszyć się swoim koreańskim wiekiem :)
Dzisiaj zajmiemy się sprawą koreańskiego wieku. Na wielu portalach wyjaśniane są trudne do zrozumienia formułki, przynajmniej dla mnie. Wszystko brzmi tak skomplikowanie, aż się odechciewa, a szkoda bo tak właśnie nie jest. Zirytowana tym faktem poprosiłam znajomego mi Koreańczyka by wyjaśnił mi te zawiłości i o to co mi powiedział, a nawet przedstawił na schemacie.
W Korei nie jest ważne w którym miesiącu i dniu się urodziłeś (tak jak w Polsce). Ważny jest jedynie rok urodzenia. I tak więc nasz wiek obliczamy w następujący sposób:
Obecny rok - Rok naszego urodzenia + 1 = Nasz koreański wiek
np.:
- Ejj mała, a ty nie jesteś za mała na alkohol?
No właśnie skoro już o wieku mowa. W Korei Południowej, tak jak w wszystkich innych krajach, obowiązuje granica wieku od której legalnie można spożywać alkohol, ale tutaj też to wygląda nieco inaczej.
W Korei nie można użyć sformułowania typu " O skończę 18 i będę mógł zacząć pić legalnie" nie! W Korei mówi się tylko o roku od którego można zacząć pić, czyli poprawne zdanie brzmiało by "O kiedy rozpocznie się ....... rok, będę mógł pić legalnie" a więc alkohol można spożywać od 1 Stycznia roku, w którym kończy się 19 lat, ale tu jest mały haczyk. Wiek co do picia alkoholu oblicza się w inny sposób.
A więc wygląda to tak:
Nasza data urodzenia + 19 = Rok, w którym od 1 Stycznia będziemy mogli pić legalnie
np.:
I co o tym myślicie? Mam nadzieje, że moje próby wyjaśnienia tych zawiłych obliczeń rozjaśniły trochę pogląd na sprawę i teraz będziecie mogli cieszyć się swoim koreańskim wiekiem :)
niedziela, 28 grudnia 2014
Idole w dramach - czyli To The Beautyful You
Annyeong!
Jest to świetna drama łącząca poczucie humoru, z momentami romantycznych uniesień i emocji. Osobiście mam do niej nie mały sentyment i polecam ją serdecznie ^^
Przychodzę dziś do was z dramą "To The Beautyful You". Ze względu na to, że zbliża się wieczór, stwierdziłam, że to odpowiednia pora na jakiś seans filmowy.
To The Beautyful You - to idealna drama dla osób które chcą zobaczyć swoich idoli w akcji. Główną rolę odgrywają w niej: Minho (Shinee) i Sulli (f(x)). Pozostałe rolę są grane przez takie gwiazdy jak Kwanghee (ZE:A) i Yura (Girl's Day). Dodatkowo w niektórych momentach przewijają się takie zespoły jak EXO czy Led Apple.
Ogólnie drama opowiada o Koreance ze Stanów Zjednoczonych, która chce by jej rodak powrócił do uprawianego wcześniej sportu, przerwanego w wyniku kontuzji. Aby tego osiągnąć dziewczyna ścina swoje długie włosy, a ciało owija w bandaże. W ten sposób, ubrana w męskie ciuchy przyjeżdża do Korei Południowej i zaczyna uczęszczać do szkoły sportowej dla chłopców, w której znajduje się jej cel. Od tej chwili wszystko zależy od jej wytrzymałości i umiejętności kamuflażu.
Jest to świetna drama łącząca poczucie humoru, z momentami romantycznych uniesień i emocji. Osobiście mam do niej nie mały sentyment i polecam ją serdecznie ^^
Koreańki kurczaczak.
Ostatnio byłam z moją znajomą w koreańskiej restauracji (w Warszawie jest przy Centrum Kultury Koreańskiej, jeśli ktoś się chce tam wybrać). Z wystroju bardziej przypominało mi to kafejkę, no ale cóż. W każdym razie zamówiłam tam pewne koreańskie danie... z kurczaka, jakie to typowe. Nie spodziewałam się jednak takiej bomby atomowej. To było przepyszne i do tego jeszcze napój z prażonego ryżu <3
Niestety zapomniałam jak owo danie się nazywało i w domku spędziłam dobrą godzinkę na szukaniu. Jak się tego spodziewałam, nie znalazłam, ale odkryłam coś podobnego, też pysznego :)
A oto przepis, filmik jest po angielsku, ale niżej podam dodatkowo po polsku.
Składniki:
Do kurczaka:
- 1 pierś z kurczaka
- 0,5 łyżki stołowej wina kuchennego
- 3 szczypty soli
- 2 szczypty czarnego pieprzu
- olej do smażenia
Panierka:
- 5 łyżek stołowych mąki kukurydzianej (ja zastąpiłam zwykłą i też wyszło)
- 1 białko jaja
- 0,5 łyżki stołowej wody
Sos
- 2 łyżki stołowe ketchupu
- 2 łyżki miodu lub syropu kukurydzianego o.o
- 1 łyżka cukru, posiekanej cebuli, wina kuchennego
- 1 łyżeczka czerwonej pasty z papryki, majonezu, ziaren sezamu
- 0,5 łyżki zmiażdżonego czosnku, oliwy z oliwek
- 0,5 łyżeczki oleju sezamowego
- szczypta czarnego pieprzu
Przygotowanie:
A więc pierś trzeba umyć i pokroić w kawałki, następnie dodać wszystkie składniki które są w przedziale "do kurczaka" oprócz oleju i wymieszać. Następnie szykujemy panierkę, czyli mieszamy wszystko co jest do panierki (ja osobiście widziałam już kilka nagrań i postąpiłam według niektórych z nich i po prostu dodałam te składniki prosto do miski z kurczakiem, mniej zmywania dla mnie). Powinno to odstać ok. 10 min, a w tym czasie można wstawić olej do głębokiego smażenia i zrobić sos, w którym też po prostu wszystko ze sobą mieszamy (ja trochę zmieniłam proporcje, przez moje roztrzepanie i zamiast łyżeczki pasty i majonezu dowaliłam całą łyżkę, ale i tak wyszło dobrze, jeśli ktoś lubi ostre jedzonko warto dodać więcej). Gdy nasz sos jest gotowy, możemy przejść do smażenia. Na początku należy sprawdzić czy olej jest wystarczająco nagrzany - bierzemy jeden kawałek kurczaka i przytrzymujemy w oleju, jeśli pojawią się bąbelki, możemy dawać resztę. Smażymy aż kurczak troszkę się przyrumieni. Warto smażyć 2 razy tak jak jest w filmiku, kurczak staje się bardziej chrupiący. Więc po prostu po pierwszym smażeniu osuszamy z nadmiaru oleju i ponownie wrzucamy do oleju. Po smażeniu osuszamy i mieszamy z sosem. Mięsko świetnie smakuje z ryżem :)
Ja osobiście nie miałam paru składników, spokojnie można zrezygnować z wina, oleju sezamowego (zamiast niego dodałam oliwę) i mąki kukurydzianej (wychodzi równie dobrze z pszenną) dodałam też jeszcze łyżeczkę jasnego sosu sojowego do sosu.
*W razie czego gdyby panierka po wymieszaniu z kurczakiem wydawała się zbyt rzadka dodajcie więcej mąki.
A oto moje efekty:
Co o tym myślicie? Napiszcie jak spróbujecie ^^
Niestety zapomniałam jak owo danie się nazywało i w domku spędziłam dobrą godzinkę na szukaniu. Jak się tego spodziewałam, nie znalazłam, ale odkryłam coś podobnego, też pysznego :)
A oto przepis, filmik jest po angielsku, ale niżej podam dodatkowo po polsku.
Składniki:
Do kurczaka:
- 1 pierś z kurczaka
- 0,5 łyżki stołowej wina kuchennego
- 3 szczypty soli
- 2 szczypty czarnego pieprzu
- olej do smażenia
Panierka:
- 5 łyżek stołowych mąki kukurydzianej (ja zastąpiłam zwykłą i też wyszło)
- 1 białko jaja
- 0,5 łyżki stołowej wody
Sos
- 2 łyżki stołowe ketchupu
- 2 łyżki miodu lub syropu kukurydzianego o.o
- 1 łyżka cukru, posiekanej cebuli, wina kuchennego
- 1 łyżeczka czerwonej pasty z papryki, majonezu, ziaren sezamu
- 0,5 łyżki zmiażdżonego czosnku, oliwy z oliwek
- 0,5 łyżeczki oleju sezamowego
- szczypta czarnego pieprzu
Przygotowanie:
A więc pierś trzeba umyć i pokroić w kawałki, następnie dodać wszystkie składniki które są w przedziale "do kurczaka" oprócz oleju i wymieszać. Następnie szykujemy panierkę, czyli mieszamy wszystko co jest do panierki (ja osobiście widziałam już kilka nagrań i postąpiłam według niektórych z nich i po prostu dodałam te składniki prosto do miski z kurczakiem, mniej zmywania dla mnie). Powinno to odstać ok. 10 min, a w tym czasie można wstawić olej do głębokiego smażenia i zrobić sos, w którym też po prostu wszystko ze sobą mieszamy (ja trochę zmieniłam proporcje, przez moje roztrzepanie i zamiast łyżeczki pasty i majonezu dowaliłam całą łyżkę, ale i tak wyszło dobrze, jeśli ktoś lubi ostre jedzonko warto dodać więcej). Gdy nasz sos jest gotowy, możemy przejść do smażenia. Na początku należy sprawdzić czy olej jest wystarczająco nagrzany - bierzemy jeden kawałek kurczaka i przytrzymujemy w oleju, jeśli pojawią się bąbelki, możemy dawać resztę. Smażymy aż kurczak troszkę się przyrumieni. Warto smażyć 2 razy tak jak jest w filmiku, kurczak staje się bardziej chrupiący. Więc po prostu po pierwszym smażeniu osuszamy z nadmiaru oleju i ponownie wrzucamy do oleju. Po smażeniu osuszamy i mieszamy z sosem. Mięsko świetnie smakuje z ryżem :)
Ja osobiście nie miałam paru składników, spokojnie można zrezygnować z wina, oleju sezamowego (zamiast niego dodałam oliwę) i mąki kukurydzianej (wychodzi równie dobrze z pszenną) dodałam też jeszcze łyżeczkę jasnego sosu sojowego do sosu.
*W razie czego gdyby panierka po wymieszaniu z kurczakiem wydawała się zbyt rzadka dodajcie więcej mąki.
A oto moje efekty:
Co o tym myślicie? Napiszcie jak spróbujecie ^^
Shinee - zwięźle i na temat.
Shinee (샤이니) - to boy band z Korei Południowej, założony w 2008 r. przez SM Entertainment. Nazwa Shinee została utworzona od shine (ang. świecić) i dodanego "e", interpretowana jest jako osobę otrzymującą światło lub osobę w świetle jupiterów. Zespół składa się z pięciu członków :
Onew (Lider), Minho, Key, Jonghyun i Taemin
Po 3 latach działalności grupa zadebiutowała w Japonii, wydając Japońską wersje piosenki "Replay". Od tej pory zespół nagrywa piosenki w obu językach.
Nie można zapominać, że Shinee odznacza się swoim niebywałym stylem ^^
Polską stroną na temat Shinee jest Replay TeamTo jak na razie na tyle wprowadzenia co do Shinee.
EXO - Ogółem mówiąc
EXO - jest to boy band z Korei Południowej i Chin, założony w 2011 r. przez agencję SM Entertainment. Exo- nazwa została zaczerpnięta od Egzoplanety (ang. exoplanet) który odnosi się do planety spoza Układu Słonecznego, inaczej też po koreańsku - "oehaengseong", co można tłumaczyć na "nową nieznaną gwiazdę na świecie". Exo pierwotnie składało się z 12 członków, dzielących się na Exo-k, promujące się w Korei Południowej i Exo-m, promujące w Chinach. Chłopcy dodatkowo posiadają przypisane moce, a liderem jest Suho.
Skład podgrup:
Exo-k: Suho, Baekyun, Chanyeol, Sehun, Kai i D.O
Exo-m: Luhan*,Kris*, Chen, Xiumin, Lay i Tao
* -członkowie obecnie nie należący już do zespołu, wyjaśnienia w innym poście.
Rzeczą dość ważną do wyjaśnienia jest fakt, że podział Exo nie wynika z tego, że połowa z chłopców jest pochodzenia chińskiego, a połowa koreańskiego. Chodzi tu tylko, o miejsce promocji. Ogólnie wygląda to tak, że do Exo-m należy 2 Koreańczyków (Chen i Xiumin), a więc ogółem Exo składało się z 4 Chińczyków i 8 koreańczyków, bo skład Exo-k tylko Koreańczycy.
EXO-k
EXO-m
Jak pewnie już zauważyliście w niektórych momentach używałam czasu przeszłego. Ci co dłużej siedzą w temacie, na pewno wiedzą dlaczego, jednak wyjaśnijmy naszym nowicjuszom. Exo składało się z 12 członków do tego roku (2014) w wyniku pewnych zdarzeń (opisze je później) z Exo odszedł Kris i Luhan. A więc obecnie Exo składa się z 10 członków. Istnieje podział na grupy (Exo-k i m), jednak na dzień dzisiejszy SM stawia na wspólną promocję. Dodatkowo dość niedawno Exo utworzyło oficjalny funclub o nazwie EXO-L. "L" wzięło się stąd, że stoi między "K" i "M" w alfabecie i ma być odbierane jako skrót od "Love". DO funclubu można oczywiście dołączyć i okazać swoje wsparcie dla zespołu, a dodatkowo od czasu do czasu sami chłopcy dodają posty na stronie.
I na koniec zdjęcia obecnego składu EXO
Polską stroną opisującą zdarzenia z życia EXO jest EXO Poland i tam polecam wpadać :)
Mam nadzieję, że podobał się wam ten wpis i dość ogólnie dał do zrozumienia co i jak. W komentarzach piszcie co chcielibyście wiedzieć więcej o EXO. ^^
Na początek.
Witam wszystkich!
Jestem Se Jong (pseudonim). K&P (Korean and Polish) jest blogiem poświęconym koreańskiej popkulturze. Strona zbiera i tłumaczy fakty z zagranicznych stron internetowych, specjalnie dla wygody polskiej nacji k-popowców. Moim celem i tego bloga, jest ułatwienie dostępu do większego zakresu wiadomości, ludziom którzy chcą wiedzieć więcej, ale jeszcze nie do końca posługują się językiem obcym. Z mojej obserwacji wynika niestety, że na polskich portalach poświęconym k-popie, jest jedynie garstka informacji, z tych, które możemy znaleźć na obcych serwisach. Dlatego też zdecydowałam poszerzyć nasze horyzonty i sprawić by Polacy mieli takie same możliwości co inny. Również strona kieruję się do naszego młodego pokolenia, które dopiero wchodzi w nasz mały świat i szuka informacji.
Mam nadzieję, że spodoba się wam ten pomysł i spędzimy ze sobą trochę czasu. ^^
Z prośbą o przetłumaczenie, sprawdzenie, wyjaśnienie czegoś kierujcie się na mój adres mailowy.
se.jong@onet.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















